Posty

Wyświetlanie postów z 2019

Monolog wewnętrzny

Myślisz, że jest Tobą zainteresowany? Na pierwszy rzut oka widać, że nie. Widać, że nawet nie chce się kolegować, jesteś dla niego nikim ważnym, nikim, jesteś kolorową wariatką - borderką, nikim innym. Dziewczyno chrzanić go. Dobrze, że go zablokowałaś, dobrze mu tak, zresztą Ty też masz utrudniony teraz kontakt z nim. Dziewczyno zajmij się mężem i dziećmi, bo możesz stracić wszystko! Każdy Ci to mówi, terapeuta, psychiatra, przyjaciele. Postaw granice temu nowemu z oddziału, niech nie mówi Ci kochanie! Nawet Ci się z wygląda z wyglądu, ale prawda charakter ma bardzo fajny, ale możesz z nim nawiązać przyjaźń. Potrzebujesz przyjaciół, ale nic więcej. Masz męża!

Wkurza mnie to...

Wkurza mnie to, że nie przyszedłeś na angielski... Tak się martwiłam o Ciebie, że coś sobie zrobiłeś... A może nie chcesz przychodzić bo ja tam jestem?! Może masz mnie już dosyć? Ja nie muszę chodzić na angielski jeśli tego nie chcesz. Sorry ale zaangażowałam się bardzo w tą znajomość i się poprostu martwię... Jeśli nie przyjdziesz w następnym tygodniu czy do przychodni czy na angielski, to będę zmuszona pójdź do Ciebie, zobaczyć co się dzieje...

Wiadomości

By nie ranić G. moimi obsesyjnymi, emocjonalnymi wiadomościami, które go ranią i pogarszają jego stan psychiczny, postanowiłam pisać tutaj. Chodzi mi oto by się wyładować, nie raniąc jego... - lubisz mnie jeszcze? Bo wydaje mi się, że znów mnie olewasz, że masz mnie dosyć....

Odrzucenia

Pierwszy raz powiedziałam swojej psychiatrze i swojej terapeutce o moim poczuciu odrzucenia. Wraz ze śmiercią matki, przeżywam swoje dzieciństwo na nowo, analizuję, zwracam uwagę na dawne i zapomniane wcześniej szczegóły. Doszłam do szczególnego wniosku, skąd u mnie powstał border. Nie tylko przez toksyczną relację z matką i przez molestowanie. Przyczyniła się również do tego moja ukochana, najdroższa babcia... Byłam jej oczkiem w głowie, to ona stawiała mi granice, dawała obowiązki i ogólnie wychowywała. Zabierała na spacery, uczyła gotować, po prostu ona najbardziej na świecie obdarzała mnie swoją uwagą, byłam dla niej ważna.  Ta bajka pryskała, gdy odwiedzała ją rodzina, a konkretnie jej syn z żoną i dwójką dzieci, trochę starszych ode mnie.... Oni to byli kimś, babcia była z nich bardzo dumna. Wujek miał bardzo dobrze płatną pracę, mieli wielki dom, dzieci się bardzo dobrze uczyły, później poszły na studia... A moja matka kim była? Miała kiepską pracę, chorowała psychicznie, dz...

Border

Jezu... Jak jakiś znajomy facet, ładny, się na mnie popatrzy to zaraz bym chciała się z nim całować... Kiedyś było mi łatwiej bo na każdej imprezie się z kimś znanym czy nie znanym calowałam i nie miałam wyrzutów. Teraz mam rodzinę i poraz kolejny nie mogę zawieść... Cholerny border i niestabilność uczuciowa... Może on się nie patrzył tylko sobie uroiłam? Moze za czasów pracy afera związana z R. to było moje urojenie? Ja przestaje wierzyć temu co widzę, choc nie mam schizofreni. Czasami brakuje mi tych szalonych imprez przy byciu nastolatką... Czas dorosnąć. Mam dzieci i męża, nie mogę, się wydurniać... Bo co bo patrzył na mnie na imprezie, bo chce kiedyś spotkać się przy kawie?! Najlepiej nie mieć kolegów facetów, z moją przypadłością zwłaszcza. Staram się nie mieć, ale np kolega z oddziału zaprosił mnie na urodziny, poczułam się mega zaskoczona bo mało się znamy, chce się kiedyś przy kawie spotkać, powiedziałam, że najlepiej jak przyjdę z rodzinką... Teraz nie mogę przesta...

Out

Po tygodniu mojej intensywnej pracy, zostałam wyrzucona na bruk. Od powrotu ze szpitala byłam im bardzo wdzięczna za to, że mnie dalej chcą i starałam się jak nigdy. Dziękowałam w myślach wszystkim, że mimo psychiatryka dalej mnie lubią, dziękowałam szefowej, że nie dała mnie na inny obiekt, że mogłam dalej pracować, być z nimi. Najgorsza przez ten tydzień była relacja z R. bardzo to przeżywałam, ale wyjaśniliśmy sobie trochę, byłam przekonana, że mnie nienawidzi, ale mówił że tak nie jest no i zaczęliśmy mieć zwykły koleżeński kontakt. Cieszyłam się, że dzięki temu nie będę tak przeżywać i dobrze mi to wpłynie na psychikę. Za bardzo się cieszyłam... W poniedziałek A. oznajmiła, że mi daje wypowiedzenie. Pięknie to u...

"Dobro Powraca"

To tekst z Tymbark a jaki niedawno dostałam. Coś jest na rzeczy. W poniedziałek kończę pobyt na Oddziale Dziennym. We wtorek wracam do pracy, jestem przygotowana na to psychicznie. Pomogło mi w tym: - terapia na oddziale - psycholog z oddziału - znajomi z oddziału - przyjaciele - inni znajomi - książka Hejtoholik Miałam wielkie wsparcie, urosłam w siłę, umocniłam się psychicznie... Dziękuję wszystkim za wsparcie. To był bardzo trudny czas, przed tym szpitalem bardzo mocno zapadłam się w dół... Zaczęłam pić i nadużywać lekarstw. Po dwutygodniowym odurzaniu, najbliżsi skierowali na Gawrę na Oddział Dzienny... Tymczasowe oddalenie od toksycznych ludzi z pracy przyniosło wielkie efekty. Uspokoiłam się tą sytuacją z R., zdystansowałam się, odpoczęłam od stresu, terapia mi sporo da...

Sms-y

Wiem, że przesadziłam i byłam zbyt nachalna, a może te zakochanie zamieniło się w chorobliwą obsesję, bo kiedyś zdążały mi się obsesję przy ludziach na którym mi zależało... Jedynie moja przyjaciółka L. wytrwała w tej mojej obsesji do niej i męczyłam ją codziennie smsami. Do dziś  mam z nią kontakt, może trochę mniejszy bo się przeprowadziła nad morze i ale od dawna nie mam już natrętnych obsesji co do niej. Tak więc było tak jak wcześniej pisałam. Zakochałam się w chłopaku z pracy, ja albo mu się podobałam albo też coś do mnie czuł. Podrywał mnie w pracy, nie uroiłam tego sobie. Teraz twierdzi, że wcale tak nie było, że sobie to uroiłam w mojej chorej psychicznej główce. A na pytania czemu mnie już dawno nie powiadomił...

To boli..

Napisał mi: Znajomi z pracy i nic po za tym,  a zwiazku nie szukam a na pewno nie z pracy Boli mnie serce i dusza. Będę musiała o nim zapomnieć i ignorować go w pracy. I zbliżyć się do męża. Ale przecież... Kiedyś były te frirtujące spojrzenia, uśmiechy... Pewnie wszystko popsuła mnie tym częstym pisaniem do niego. Nie wiem jak jutro pokażę się jutro w pracy. Będę go ignorować on pewnie mnie też..

Ja pierdole

R. mnie wpędza w depresję a M. mnie z niej wyciąga.. 

Jest lepiej

Dziś rano jechaliśmy tym samym autobusem do pracy i jak wysiadaliśmy podszedł do mnie i gadalismy. O wszystkim tylko nie o naszej sytuacji. Musiał wziąć sobie do siebie tego esemesa, którego wczoraj mu wysłałam. Ze co ja mu zrobilam że sie tak wkurzył i że boli mnie ta cała sytuacja... Dziś w pracy wielokrotnie na siebie patrzyliśmy i to z lekkim uśmiechem. Po pracy wracalismy razem i wyjaśnił mi że on się wcale wczoraj nie wkurzył, on czasami z nudów uderza w barierki. Mówił że on naprawdę rzadko się czymś wkurzy, mowiac to patrzył mi prosto w oczy co odebralam, ze nie wkurza się na mnie... Ale tak czy siak jak rozmawiał ze mna to staral się nie patrzyć mi w oczy. Wiedział co może nastąpić gdy nasze oczy się spotkają, zwłaszcza że stalismy bardzo blisko siebie... Boże, ja za nim szaleję a on mnie trzyma na dystans. Szkoda, że nie zapytalam, czemu się do mnie nie odzywał. Ja wiem czemu, ale rozmowa zostałaby nakierowana na właściwe tory. Ale zdecydowałam, że bede z nim wracac a...

Pożądanie

Nigdy chyba nie pożądałam tak mocno kogoś jak jego... Ale chyba zawsze zakazany owoc smakuje najlepiej. Zawsze pożądałam tylko chłopaków z którymi byłam w związku. To jest stokroć większe uczucie bo nie mam go na wyciągnięcie ręki. Teraz mnie olewa i nie rozmawiamy ze sobą a ja jeszcze przez to go pragnę bardziej. Zwłaszcza chciałabym poczuć jego smak ust. Boże jak ja tego pragnę! Oraz chciałabym móc się wtulić w niego, czuć się bezpieczna, że już jest dobrze, że mnie nie unika... Wczoraj to mnie ciągle unikał i nawet mi cześć nie powiedział. Dziś to odpowiedział na przywitanie, a nawet były momenty, że wielokrotnie patrzyliśmy na siebie tymi smutnymi oczami, nie to co kiedyś. Chyba oboje przeżywamy tą sytuację ciężko, no ale to on postanowi...

To boli... Ale tak być musi...

No i stało się... Znów mnie olewa, nawet cześć rano nie powiedział, nie rozmawiamy ze sobą. Staliśmy też na jednym przystanku, nie podszedł, nie zagadał, nie wsiadł do tego samego autobusu, pojechał kolejnym.... Wiem, że tak być musi... Pora to zakończyć, cokolwiek to było... Mam męża i dzieci, nie mogę wdawać się w romans. Ale to cholernie boli... Dziś nie mieliśmy okazji siedzieć obok siebie razem w biurku. A co będzie jeśli będziemy musieli... Nie wiem jak dam radę obok niego pracować. Mam ochotę krzyczeć, mam ochotę napisać do niego, ale wiem że pisząc pod wpływem emocji tylko pogardzam sytuację. Może napisałabym zwykłe przepraszam? Ale co by to dało? Zresztą za co mam przepraszać? Za to co czuję do niego? No nie wiem... Może napiszę, mo...

Jak zapomnieć?

W pracy fajnie, rozmawiamy, pomaga mi, czasem zetkniemy na siebie. A gdy w weekend  go nie widzę to bardzo tęsknię i piszę wtedy czasem smsy. On nigdy nie odpisuje, rani mnie tym, czuję się olewana. Nie rozumiem tego, w pracy tak fajnie jest, z sympatią do mnie podchodzi, uśmiecha się a potem tak mnie olewa... Męczy mnie to bardzo, źle się przez to czuję. Jak tak mnie traktuję to muszę też zacząć go olewać, skupić się na mężu, bo mężowi na mnie zależy. Po co mam męczyć się z uczuciem, które nie ma sensu... Może uda mi się na nowo męża pokochać...

Głupia

Jestem głupia, jestem beznadziejna.... Jak mam skupić się na mężu gdy ciągle mi w głowie on... On nie zwraca na mnie uwagi tak jak kiedyś, ale siedzimy czesto obok siebie i wtedy moje głupie serce wariuje. Mam wszystko co jest najważniejsze. Mam kochającego męża,  mam dzieci i to parkę, mam bardzo fajną pracę, mam przyjaciół i znajomych,, mam mieszkanie... Mąż sie stara, widzę że probuje zwracać na mnie większą uwagę, bo o to głównie chodzilo, że ktoś inny zwraca na mnie większą uwagę niz mąż. No teraz R. niezbyt zwraca uwagę i mnie to boli. W dodatku czasem po pracy do kogoś dzwoni, jestem zazdrosna i dlaczego nie do mnie??!!! Wiem wszystko psuję, jestem beznadziejna i nie warto mnie kochać. Nie dziwię się że R. mnie nie chce dziwię się że M. mnie chce... Glupia idiotka ze mnie! P.S Nikogo nie chcę ranić... Dlatego zmieniłam adres bloga... Sory ale muszę wyrzucić to z siebie co we mnie tkwi, dlatego piszę tutaj. Kocham męża, ale druga moja osobowość chce R. Ja ...

Mogłam stracić wszystko

Mąż mi oświadczył, że się wynosi, że mam sama być z dziećmi. Zdałam sobie sprawę, że rodzina to wszystko co mam. Wkurwiłam się na niego i poszłam z przyjaciółką pić i pogadać, właśnie czekam na nią.... Chciałam się schlać, nie wrócić na noc do domu ale mi przeszło. Napiję się pogadam z N. i wrócę. Muszę pogadać z nim i ładnie go przeprosić. Ktoś inny by ze mną nie wytrzymał. On wiele ze mną wycierpiał. Muszę się zmienić... Zmienić swoje postępowanie. Przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czy tak zachowują się borderzy, czy tylko ja tak mam? Kiedyś tak nie miałam, kiedyś też nie pracowałam z facetami... Zresztą wkurza mnie R. mam serdecznie dosyć jego, muszę się skupi...