"Dobro Powraca"

To tekst z Tymbark a jaki niedawno dostałam. Coś jest na rzeczy.

W poniedziałek kończę pobyt na Oddziale Dziennym. We wtorek wracam do pracy, jestem przygotowana na to psychicznie.

Pomogło mi w tym:
- terapia na oddziale
- psycholog z oddziału
- znajomi z oddziału
- przyjaciele
- inni znajomi
- książka Hejtoholik

Miałam wielkie wsparcie, urosłam w siłę, umocniłam się psychicznie...

Dziękuję wszystkim za wsparcie.

To był bardzo trudny czas, przed tym szpitalem bardzo mocno zapadłam się w dół... Zaczęłam pić i nadużywać lekarstw. Po dwutygodniowym odurzaniu, najbliżsi skierowali na Gawrę na Oddział Dzienny...

Tymczasowe oddalenie od toksycznych ludzi z pracy przyniosło wielkie efekty. Uspokoiłam się tą sytuacją z R., zdystansowałam się, odpoczęłam od stresu, terapia mi sporo dała, nawiązałam nowe przyjaźnie i czułam się wśród 'swoich' bezpiecznie. Na oddziale osoby były z podobnymi schorzeniami, również wykluczeni społecznie jak ja przez swoje choroby. Nie było żadnego hejtu, czułam się w jak licznej rodzinie, którzy wszyscy się szanują...

W poniedziałek dostanę wypis, we wtorek powrót do rzeczywistości, czyli do pracy. Ale mniej się boję, za sprawą jednej sytuacji...
Musiałam zrobić badania z medycyny pracy, poszłam i okazało się, że przede mną był R. Jak wychodził z gabinetu to albo mnie nie zauważył, albo olał...
Następnie spotkaliśmy się na przystanku i nasze oczy się spotkały na chwilę... Ja byłam przerażona, nie wiedziałam jak mam zareagować, ale on uśmiechnął się i skinął głową na przywitanie.
Potem jechaliśmy tym samym autobusem, on do pracy a ja do głównej siedziby firmy by zanieść orzeczenie o możliwości pracy, no i wyszłam wcześniej.

Więc dzięki tej sytuacji już tak się nie boję wracać. Zrozumiałam, że on nie będzie mnie traktować jak śmiecia i jak powietrze...

Co do naszej relacji to nie zamierzam z nim gadać, tylko te zwykłe cześć. Nie muszę przed nim uciekać i się chować po kątach w pracy. Dzielimy razem biurko i komputer, więc jakaś relacja będzie, ale to wszystko.
Pamiętam jak mi powiedział, że nie chce bym wracała do pracy, oraz setki epitetów. Było to w złości, nie wiem czy tak uważa na serio, więc zamierzam go wziąć na dystans...

Co do innych pracowników to obawiam się W. i kierowniczki. W. jedzie po trupach, zero w nim wrażliwości... Ale uczę się cały czas olewać hejty i w sposób łagodny a jednocześnie silny reagować na to jeśli to już przekroczy wszelkie granice, ale najważniejsze, skupić się na pracy i na tych osobach, którzy są życzliwi wobec mnie i mnie lubią, a resztą się nie przejmować.
A szefową dlatego, że wciąż boję się że mnie przeniesie na inny obiekt, za to że tak długo mnie nie było. No i boję się rozmowy z nią, ale wiem jaka jest i czego mogę się po niej spodziewać więc plus dla mnie...

Odezwę się jak już zacznę pracować i zdam relację co i jak...

Komentarze

  1. Bardzo dobrze, że już nie jestem w tak złym stanie w jakim byłaś przed oddziałem, dobrze, że tam poszłaś. W pracy będzie ok, nie przejmuj się, jakoś to będzie. Skup się na pracy i tyle. Jak zwykle pozdrawiam ciepło Ciebie i cała rodzinke,
    L

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś