Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2019

Jest lepiej

Dziś rano jechaliśmy tym samym autobusem do pracy i jak wysiadaliśmy podszedł do mnie i gadalismy. O wszystkim tylko nie o naszej sytuacji. Musiał wziąć sobie do siebie tego esemesa, którego wczoraj mu wysłałam. Ze co ja mu zrobilam że sie tak wkurzył i że boli mnie ta cała sytuacja... Dziś w pracy wielokrotnie na siebie patrzyliśmy i to z lekkim uśmiechem. Po pracy wracalismy razem i wyjaśnił mi że on się wcale wczoraj nie wkurzył, on czasami z nudów uderza w barierki. Mówił że on naprawdę rzadko się czymś wkurzy, mowiac to patrzył mi prosto w oczy co odebralam, ze nie wkurza się na mnie... Ale tak czy siak jak rozmawiał ze mna to staral się nie patrzyć mi w oczy. Wiedział co może nastąpić gdy nasze oczy się spotkają, zwłaszcza że stalismy bardzo blisko siebie... Boże, ja za nim szaleję a on mnie trzyma na dystans. Szkoda, że nie zapytalam, czemu się do mnie nie odzywał. Ja wiem czemu, ale rozmowa zostałaby nakierowana na właściwe tory. Ale zdecydowałam, że bede z nim wracac a...

Pożądanie

Nigdy chyba nie pożądałam tak mocno kogoś jak jego... Ale chyba zawsze zakazany owoc smakuje najlepiej. Zawsze pożądałam tylko chłopaków z którymi byłam w związku. To jest stokroć większe uczucie bo nie mam go na wyciągnięcie ręki. Teraz mnie olewa i nie rozmawiamy ze sobą a ja jeszcze przez to go pragnę bardziej. Zwłaszcza chciałabym poczuć jego smak ust. Boże jak ja tego pragnę! Oraz chciałabym móc się wtulić w niego, czuć się bezpieczna, że już jest dobrze, że mnie nie unika... Wczoraj to mnie ciągle unikał i nawet mi cześć nie powiedział. Dziś to odpowiedział na przywitanie, a nawet były momenty, że wielokrotnie patrzyliśmy na siebie tymi smutnymi oczami, nie to co kiedyś. Chyba oboje przeżywamy tą sytuację ciężko, no ale to on postanowi...

To boli... Ale tak być musi...

No i stało się... Znów mnie olewa, nawet cześć rano nie powiedział, nie rozmawiamy ze sobą. Staliśmy też na jednym przystanku, nie podszedł, nie zagadał, nie wsiadł do tego samego autobusu, pojechał kolejnym.... Wiem, że tak być musi... Pora to zakończyć, cokolwiek to było... Mam męża i dzieci, nie mogę wdawać się w romans. Ale to cholernie boli... Dziś nie mieliśmy okazji siedzieć obok siebie razem w biurku. A co będzie jeśli będziemy musieli... Nie wiem jak dam radę obok niego pracować. Mam ochotę krzyczeć, mam ochotę napisać do niego, ale wiem że pisząc pod wpływem emocji tylko pogardzam sytuację. Może napisałabym zwykłe przepraszam? Ale co by to dało? Zresztą za co mam przepraszać? Za to co czuję do niego? No nie wiem... Może napiszę, mo...

Jak zapomnieć?

W pracy fajnie, rozmawiamy, pomaga mi, czasem zetkniemy na siebie. A gdy w weekend  go nie widzę to bardzo tęsknię i piszę wtedy czasem smsy. On nigdy nie odpisuje, rani mnie tym, czuję się olewana. Nie rozumiem tego, w pracy tak fajnie jest, z sympatią do mnie podchodzi, uśmiecha się a potem tak mnie olewa... Męczy mnie to bardzo, źle się przez to czuję. Jak tak mnie traktuję to muszę też zacząć go olewać, skupić się na mężu, bo mężowi na mnie zależy. Po co mam męczyć się z uczuciem, które nie ma sensu... Może uda mi się na nowo męża pokochać...

Głupia

Jestem głupia, jestem beznadziejna.... Jak mam skupić się na mężu gdy ciągle mi w głowie on... On nie zwraca na mnie uwagi tak jak kiedyś, ale siedzimy czesto obok siebie i wtedy moje głupie serce wariuje. Mam wszystko co jest najważniejsze. Mam kochającego męża,  mam dzieci i to parkę, mam bardzo fajną pracę, mam przyjaciół i znajomych,, mam mieszkanie... Mąż sie stara, widzę że probuje zwracać na mnie większą uwagę, bo o to głównie chodzilo, że ktoś inny zwraca na mnie większą uwagę niz mąż. No teraz R. niezbyt zwraca uwagę i mnie to boli. W dodatku czasem po pracy do kogoś dzwoni, jestem zazdrosna i dlaczego nie do mnie??!!! Wiem wszystko psuję, jestem beznadziejna i nie warto mnie kochać. Nie dziwię się że R. mnie nie chce dziwię się że M. mnie chce... Glupia idiotka ze mnie! P.S Nikogo nie chcę ranić... Dlatego zmieniłam adres bloga... Sory ale muszę wyrzucić to z siebie co we mnie tkwi, dlatego piszę tutaj. Kocham męża, ale druga moja osobowość chce R. Ja ...

Mogłam stracić wszystko

Mąż mi oświadczył, że się wynosi, że mam sama być z dziećmi. Zdałam sobie sprawę, że rodzina to wszystko co mam. Wkurwiłam się na niego i poszłam z przyjaciółką pić i pogadać, właśnie czekam na nią.... Chciałam się schlać, nie wrócić na noc do domu ale mi przeszło. Napiję się pogadam z N. i wrócę. Muszę pogadać z nim i ładnie go przeprosić. Ktoś inny by ze mną nie wytrzymał. On wiele ze mną wycierpiał. Muszę się zmienić... Zmienić swoje postępowanie. Przecież nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czy tak zachowują się borderzy, czy tylko ja tak mam? Kiedyś tak nie miałam, kiedyś też nie pracowałam z facetami... Zresztą wkurza mnie R. mam serdecznie dosyć jego, muszę się skupi...