Zaburzenie z pogranicza
Odkryłam w sobie pewne cechy na temat związków koleżeńskich czy przyjacielskich z innymi ludźmi. Jeżeli ów związek jest stabilny, po mału się rozwija, po mału przechodzi z etapu koleżeństwa, kumpelstwa do etapu przyjaźni to jest ok. Jeżeli zaś pragnę relacji zbyt szybko, od razu z kimś chce się przyjaźnić, ledwie znając te osobę, jeżeli od razu ją idealizuję a relacja jest ogromnie intensywna, w końcu przychodzi taki moment, że ta idealizacja pęknie i pojawja się rzeczywistość. Z relacji idealistycznej gdzie uwielbiam jakaś osobę przychodzi myśl: nie cierpię tej osoby. Nie chcę mieć z tą osobą kontaktu. Nie widzę pozytywów tylko same wady... Ze skrajności popadam w skrajność... Cecha częsta przy osobach z borderem. Ale nie odczuwam takiej skrajności z mężem czy z osobami bliskimi gdzie relacja była stopniowa... Czy warto przyjaźnić się z borderem? Myślę, że bardzo warto. Ale relacja musi być dwukierunkowa i nie idealizowania bo czar w końcu opadnie. Mam wspaniałe osoby w moim życi...