Zaburzenie z pogranicza

 Odkryłam w sobie pewne cechy na temat związków koleżeńskich czy przyjacielskich z innymi ludźmi.

Jeżeli ów związek jest stabilny, po mału się rozwija, po mału przechodzi z etapu koleżeństwa, kumpelstwa do etapu przyjaźni to jest ok.

Jeżeli zaś pragnę relacji zbyt szybko, od razu z kimś chce się przyjaźnić, ledwie znając te osobę, jeżeli od razu ją idealizuję a relacja jest ogromnie intensywna, w końcu przychodzi taki moment, że ta idealizacja pęknie i pojawja się rzeczywistość. Z relacji idealistycznej gdzie uwielbiam jakaś osobę przychodzi myśl: nie cierpię tej osoby. Nie chcę mieć z tą osobą kontaktu. Nie widzę pozytywów tylko same wady... Ze skrajności popadam w skrajność...

Cecha częsta przy osobach z borderem. Ale nie odczuwam takiej skrajności z mężem czy z osobami bliskimi gdzie relacja była stopniowa...

Czy warto przyjaźnić się z borderem? Myślę, że bardzo warto. Ale relacja musi być dwukierunkowa i nie idealizowania bo czar w końcu opadnie.

Mam wspaniałe osoby w moim życiu. Mam męża, dzieci, przyjaciółki i znajomych. Czego chcieć więcej?! Jestem szczęśliwa i nie czuję się samotna.

Wiem, że przez moją zaburzoną osobowość zranilam wiele osób. Też wiele zraniło mnie... Chodzę na terapię, biorę leki, mam psychiatrę i widzę swoje błędy, których staram się kolejny raz nie popełniać...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś