Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

Ukochany Mikuś

 Bardzo się boję. Jutro mój Kochany Mąż będzie miał konsultacje ortopedyczną w Otwocku. Niedawno był u innego specjalisty, który zdiagnozował mu zwyrodnienie stawu biodrowego i zlecił operację. Mamy nadzieję, że jednak się pomylił, stąd ta druga konsultacja. Poza tym operację by miał też w Otwocku, więc dobrze by w przychodni przyszpitalnej też by ktoś go zbadał. Kiedyś jak M. był nastolatkiem, zachorował na raka w biodrze. Rak był niezłośliwy i w tym Otwocku zrobili mu zabieg i do tej pory było wszystko ok... Ja się cholernie boję o Michała, nie tylko o operację. Ciągle się martwię, że będzie miał wypadek, że zginie, że umrze. Bardzo go kocham, ale to już od lat nie daje mi spokoju. Nie potrafię cieszyć się chwilą z nim. Wspólnym spędzaniem czasu, wychodzeniem gdzieś razem, wspólnym sprzątaniem, czy wychowywaniem razem dzieci. Ciągle myślę o nim, że coś mu będzie, a teraz ta operacja... Boję się bardzo, że coś się nie uda, że nie obudzi się po narkozie. Nie widzę świata poza nim, ...

Tożsamość

 Jednym z kryteriów BPD jest niepewność co do swojej tożsamości (brak poczucia własnego "ja") I rzeczywiście mam również z tym problem. Kiedyś miałam problem ze swoją orientacją seksualną, teraz już wiem jaka ona jest. Ale mam inny problem, który zakorzenił się już w wieku dziecięcym, przynajmniej tak mi się wydaje. Chodzi o to,  że jestem jak kameleon, nie jestem stała, przewidywalna, zmieniam się pod wpływem emocji ale i także i osób z którymi się spotykam. Dam przykład: Mam znajomych, którzy są spokojni, ułożeni, nie przeklinają, a mam też takich, którzy klną, są energiczni itp a i tych i tych lubię. Problem w tym, że nie umiem się wpasować do czyjejś grupy: ktoś spokojny a ktoś szalony, a ja jestem taka pomiędzy... Podobnie z przeklinaniem. Jedni klną sporo, drudzy w ogóle, a ja nie zaliczam się do żadnej z tych grup bo czasem przeklnę. Nawet nie zaliczam się do grup "społecznych" ok jestem mamą i tu pojawia się ale... Bo nie jestem jak zwykła mama, ten kto mnie...

Samo o...

 Samookaleczenia to poważny temat. Jestem teraz w rozsypce i kiedyś to najchętniej uciekłabym do tego, ale teraz uważam że to nie zmieni w ogóle sytuacji, a może i jeszcze bardziej ją zrujnować, naszą rodzinę zrujnować... Jestem załamana, mojego męża czeka poważna operacja, być może do końca życia będzie z trudem chodził, jestem tym przerażona, on jest podstawą naszego domu, nie umiem dostrzec jak to będzie gdy będzie w szpitalu, albo gdy z gipsem będzie leżał. Jakim cudem on po szpitalu wejdzie do domu na drugie piętro bez windy! Nie wiem jak to będzie, jestem przerażona tym wszystkim. A co jeśli operacja się nie uda? A co jak nie obudzi się z narkozy?! Boże pomóż! Dlatego nie mogę się okaleczać, nie wiem jakim cudem ale będę musiała się zebrać w sobie i mieć siłe, dla dzieci i dla niego.  Dlaczego to nas spotyka? Przecież nie brakuje nam chorób psychicznych, dlaczego jeszcze to... Najchętniej bym się poddała, ale mam dla kogo żyć, muszę... A już było tak dobrze, wszystko się...