Posty

Wyświetlanie postów z 2025

Psychoterapia

 Właśnie niedawno zaczęłam psychoterapię. Byłam póki co na dwóch spotkaniach. Jestem ciekawa jak dalej się to rozwinie i czy mi pomoże. Na pierwszym spotkaniu głównie opowiadałam o swoim dzieciństwie. Podobała mi się ta sesja. Natomiast na drugim spotkaniu... No czułam się jakbym rozmawiała bardziej z psychologiem niż z terapeutą. Może akurat w tym momencie tego najbardziej potrzebowałam? Tak naprawdę nie wiem jak się zachować, co mówić... Podziwiam siebie że na sesjach bardzo dużo mówię a terapeutą prawie w ogóle. Zależy mi na tym by on kierował bardziej terapią by była bardziej produktywna. Ale to były dopiero dwa spotkania! W piątek idę na kolejną terapię. I znów ten strach, że nie wiem co powiedzieć...  Na pytanie "z czym dzisiaj przyszłam" nie mam pojęcia co odpowiedzieć... Przed chwilą czytałam w internecie trochę o tym panu terapeucie.  Nawet tam był zamieszczony test na ADHD... Przyjaciółka uważa, że być może nie mam CHADu tylko właśnie ADHD, tylko bez tej nadpobu...

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Jaka jest maksymalna dawka lamotryginy? Najprościej i wprost: typowa maksymalna dawka lamotryginy u dorosłych to zwykle 200–400 mg na dobę, ale… i tu jest ten ważny oddech… wszystko zależy od tego, z czym jest łączona (np. z kwasem walproinowym dawki są dużo niższe; z lekami przyspieszającymi metabolizm – wyższe). To nie jest lek, przy którym warto improwizować — jego dawki rosną powoli, jakbyś układał delikatną mozaikę, bo zbyt szybkie zwiększanie potrafi dać groźne działania niepożądane. Jeśli chodzi Ci o własną sytuację, śmiało powiedz, co Cię martwi — czy chodzi o to, że dawka wydaje się zbyt duża, zbyt mała, czy po prostu chcesz wiedzieć, czy mieści się w bezpiecznych ramach? Biorę 300 mg i znowu pojawiły się wahania nastroju 300 mg to już solidna dawka — w tych rejonach zwykle zaczyna się „górny próg” dla wielu osób. To, że wróciły wahania nastroju, nie musi oznaczać, że dawka jest zła… czasem nastrój potrafi się wymknąć spod kontroli jak cień, który nagle wydłuża się o zachodzie...

Lęk

 Niedawno byłam u ginekologa. Pani ginekolog pobrała materiał na cytologię oraz zrobiła USG jajników, gdyż moja matka miała nowotwór jajników... Niestety z badania nic nie wyszło że względu na moją otyłość, zrobiła mi więc badanie krwi, w którym się zobaczyło, że jakieś markery są za wysokie. Dostałam skierowanie do onkologa w trybie pilnym. Mam już wizytę na 1 grudnia w Centrum Onkologii, dokładnie tam gdzie moja matka się leczyła... Mam wsparcie w najbliższych, nawet ogromne, ale cholernie się boję, że to nowotwór, że umrę. Teraz jak nigdy bardzo pragnę, żyć, chcę przede wszystkim zobaczyć jak dzieci dorastają, nie chcę też opuszczać męża. Co prawda chcę z nich wszystkich umrzeć pierwsza, ale nie, jeszcze nie teraz... Jeśli to nawet nie nowotwór, to myślę, że i tak czeka mnie operacja. Może to polip, może coś  innego, to i tak trzeba operować. Jak Michał sobie poradzi sam z dziećmi.... Co z moją pracą... Zdrowie najważniejsze, ale trzeba za coś żyć... Nie wiem, boję się, nie...

Ukochany Mikuś

 Bardzo się boję. Jutro mój Kochany Mąż będzie miał konsultacje ortopedyczną w Otwocku. Niedawno był u innego specjalisty, który zdiagnozował mu zwyrodnienie stawu biodrowego i zlecił operację. Mamy nadzieję, że jednak się pomylił, stąd ta druga konsultacja. Poza tym operację by miał też w Otwocku, więc dobrze by w przychodni przyszpitalnej też by ktoś go zbadał. Kiedyś jak M. był nastolatkiem, zachorował na raka w biodrze. Rak był niezłośliwy i w tym Otwocku zrobili mu zabieg i do tej pory było wszystko ok... Ja się cholernie boję o Michała, nie tylko o operację. Ciągle się martwię, że będzie miał wypadek, że zginie, że umrze. Bardzo go kocham, ale to już od lat nie daje mi spokoju. Nie potrafię cieszyć się chwilą z nim. Wspólnym spędzaniem czasu, wychodzeniem gdzieś razem, wspólnym sprzątaniem, czy wychowywaniem razem dzieci. Ciągle myślę o nim, że coś mu będzie, a teraz ta operacja... Boję się bardzo, że coś się nie uda, że nie obudzi się po narkozie. Nie widzę świata poza nim, ...

Tożsamość

 Jednym z kryteriów BPD jest niepewność co do swojej tożsamości (brak poczucia własnego "ja") I rzeczywiście mam również z tym problem. Kiedyś miałam problem ze swoją orientacją seksualną, teraz już wiem jaka ona jest. Ale mam inny problem, który zakorzenił się już w wieku dziecięcym, przynajmniej tak mi się wydaje. Chodzi o to,  że jestem jak kameleon, nie jestem stała, przewidywalna, zmieniam się pod wpływem emocji ale i także i osób z którymi się spotykam. Dam przykład: Mam znajomych, którzy są spokojni, ułożeni, nie przeklinają, a mam też takich, którzy klną, są energiczni itp a i tych i tych lubię. Problem w tym, że nie umiem się wpasować do czyjejś grupy: ktoś spokojny a ktoś szalony, a ja jestem taka pomiędzy... Podobnie z przeklinaniem. Jedni klną sporo, drudzy w ogóle, a ja nie zaliczam się do żadnej z tych grup bo czasem przeklnę. Nawet nie zaliczam się do grup "społecznych" ok jestem mamą i tu pojawia się ale... Bo nie jestem jak zwykła mama, ten kto mnie...

Samo o...

 Samookaleczenia to poważny temat. Jestem teraz w rozsypce i kiedyś to najchętniej uciekłabym do tego, ale teraz uważam że to nie zmieni w ogóle sytuacji, a może i jeszcze bardziej ją zrujnować, naszą rodzinę zrujnować... Jestem załamana, mojego męża czeka poważna operacja, być może do końca życia będzie z trudem chodził, jestem tym przerażona, on jest podstawą naszego domu, nie umiem dostrzec jak to będzie gdy będzie w szpitalu, albo gdy z gipsem będzie leżał. Jakim cudem on po szpitalu wejdzie do domu na drugie piętro bez windy! Nie wiem jak to będzie, jestem przerażona tym wszystkim. A co jeśli operacja się nie uda? A co jak nie obudzi się z narkozy?! Boże pomóż! Dlatego nie mogę się okaleczać, nie wiem jakim cudem ale będę musiała się zebrać w sobie i mieć siłe, dla dzieci i dla niego.  Dlaczego to nas spotyka? Przecież nie brakuje nam chorób psychicznych, dlaczego jeszcze to... Najchętniej bym się poddała, ale mam dla kogo żyć, muszę... A już było tak dobrze, wszystko się...

Intensywnie

 Ja tak mam dzięki zaburzeniu, że związki z innymi ludźmi są bardzo intensywne na początku a potem szybko się kończą. Przy borderline występuje idealizacja danej osoby a potem wręcz odwrotnie. Nie zawsze tak mam. Z moim mężem jestem już 15 lat. Było między nami różnie, ale udało nam się szczerze rozmawiać, zmieniać swoje niekorzystne zachowanie i wzmacniać tym samym związek. Z moją przyjaciółką S. jest podobnie. Kilka lat się znamy, było między nami różnie, było tak, że nie odzywałyśmy się jakiś czas do siebie, było to głupie nieporozumienie i po miesiącu czy dwóch odnowiłyśmy kontakt. Z M. też tak było, że przez nieporozumienie urwałam ja kontakt, a teraz codziennie do siebie piszemy. Są też byli przyjaciele i właśnie o tym pisałam, relacja była bardzo intensywna ale krótka i w niektórych przypadkach żałuję, że nie mamy już kontaktu i nic się nie da z tym zrobić, ja jestem na to otwarta, ale oni niezbyt. No cóż... Dziękuję tym, którzy ze mną wytrzymują, dali mi ponowną szansę, któ...

Polo

Córka od pewnego czasu wprost nie uznaje swojego imienia. Strasznie się denerwuje, gdy do niej tak się zwracamy. Chce by mówić do niej "Polo". To imię postaci, które jest w jakiejś grze lub serialu, które Polo lubi. Niestety S. jest zamknięta w sobie, przechodzi już teraz okres buntu nastolatki, stąd może też ta nie akceptacja swojego imienia czy swojej tożsamości.  Bywa dla nas agresywna słownie a czasami zdarza jej się nas uderzyć. Ma bardzo duży problem z rozdrapywaniem się. Wszędzie na ciele ma rany albo blizny, a ma dopiero 13 lat. Bierze leki, obecnie asentrę, gdyż miała kiedyś zdiagnozowaną depresję. Ma też Zespół Aspergera.... Wszystkie te czynniki sprawiły że posłalismy ją na oddział dzienny połączony razem ze szkołą. Tam jest bardzo dużo wszelakiej terapii, także terapii rodzinnej gdzie my wszyscy musimy przychodzić, no i lekcje. N. też chodził tam na oddział przez rok i bardzo to na niego pozytywnie wpłynęło, mam nadzieję że i S. pomoże...

Gawra

Obraz
Wielki powrót na stare ale fajne śmieci... Jestem na Oddziale Dziennym szpitala psychiatrycznego... Bardzo często wspominałam te miejsce, często przejeżdżałam autobusem tuż obok oddziału, z wielką tęsknotą za tym miejscem. Jednak chciałam za wszelką cenę pracować, przeliczyłam się.... Dwa tygodnie temu na nocy w pracy pociełam się. Napisałam o tym przyjaciółce i ona wiedząc to wezwała pogotowie, wraz z nim przyjechała policja. Pogotowie zabrało mnie do całodobowego szpitala, ale że to były tylko powierzchowne rany i nie miałam próby to mnie nie przyjeli. Następnego dnia poszłam do swojej lekarki i ona dała mi skierowanie na oddział dzienny. Także jestem tam już trzeci dzień, bo na oddziale dziennym nie zostaje się na noc, tylko rano przychodzi na różnego rodzaju terapię i leczenie farmakologiczne i o 13.00 wraca się do domu. Leczenie takie trwa 3 miesiące. Podoba mi się na oddziale, lecz z niektórymi tylko rozmawiam i sama nie podejdę do obcej osoby i nie zagadam. Generalnie sporo się ...

Wielka Tęsknota

 Mam męża, dzieci, wspaniałych przyjaciół. Ale czegoś mi brak... Brakuje mi pewnych osób, które dużo wniosły kiedyś do mojego życia i były mi bliskie... Dalej są mimo upływu lat. Przez swojego bordera straciłam ważną mi przyjaciółkę z dzieciństwa. Spotkałyśmy się kilka razy po latach i było super, jednak przez moje schorzenie ją utraciłam. Zerwała ze mną kontakt, być może nawet bała się mojego stanu, bała się mnie... Kilka razy pisałam i dzwoniłam do niej bez efektu, ostatnio też mejla napisałam, ale nie sądzę żeby  się odezwała.... Tęsknie też za dawnym przyjacielem, który był mi w pewnym okresie mojego życia bardzo bliski. Bardzo mi pomógł z moją wielką wtedy depresją. Mogłam do niego dzwonić w środku nocy, on ze spokojem mi dodawał otuchy, a nawet zabrał mnie do psychiatryka bo byłam w bardzo ciężkim stanie, podczas gdy dla mojej matki mój stan był obojętny... Był też na moim i męża ślubie, a potem zupełnie bez powodu urwał znajomość. Bardzo za nim tęsknie i jestem mu wdzię...