Lęk

 Niedawno byłam u ginekologa. Pani ginekolog pobrała materiał na cytologię oraz zrobiła USG jajników, gdyż moja matka miała nowotwór jajników... Niestety z badania nic nie wyszło że względu na moją otyłość, zrobiła mi więc badanie krwi, w którym się zobaczyło, że jakieś markery są za wysokie. Dostałam skierowanie do onkologa w trybie pilnym. Mam już wizytę na 1 grudnia w Centrum Onkologii, dokładnie tam gdzie moja matka się leczyła...

Mam wsparcie w najbliższych, nawet ogromne, ale cholernie się boję, że to nowotwór, że umrę. Teraz jak nigdy bardzo pragnę, żyć, chcę przede wszystkim zobaczyć jak dzieci dorastają, nie chcę też opuszczać męża. Co prawda chcę z nich wszystkich umrzeć pierwsza, ale nie, jeszcze nie teraz...

Jeśli to nawet nie nowotwór, to myślę, że i tak czeka mnie operacja. Może to polip, może coś  innego, to i tak trzeba operować. Jak Michał sobie poradzi sam z dziećmi.... Co z moją pracą... Zdrowie najważniejsze, ale trzeba za coś żyć...

Nie wiem, boję się, nie chcę jeszcze umierać...

Błagam Jezu ulecz mnie!

Wiem, że w niebie będzie cudownie, ale tu mam rodzinę, nie chcę ich opuszczać, jeszcze nie teraz....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś