Samo o...

 Samookaleczenia to poważny temat.

Jestem teraz w rozsypce i kiedyś to najchętniej uciekłabym do tego, ale teraz uważam że to nie zmieni w ogóle sytuacji, a może i jeszcze bardziej ją zrujnować, naszą rodzinę zrujnować...

Jestem załamana, mojego męża czeka poważna operacja, być może do końca życia będzie z trudem chodził, jestem tym przerażona, on jest podstawą naszego domu, nie umiem dostrzec jak to będzie gdy będzie w szpitalu, albo gdy z gipsem będzie leżał. Jakim cudem on po szpitalu wejdzie do domu na drugie piętro bez windy!

Nie wiem jak to będzie, jestem przerażona tym wszystkim. A co jeśli operacja się nie uda? A co jak nie obudzi się z narkozy?!

Boże pomóż!

Dlatego nie mogę się okaleczać, nie wiem jakim cudem ale będę musiała się zebrać w sobie i mieć siłe, dla dzieci i dla niego. 

Dlaczego to nas spotyka? Przecież nie brakuje nam chorób psychicznych, dlaczego jeszcze to...

Najchętniej bym się poddała, ale mam dla kogo żyć, muszę...

A już było tak dobrze, wszystko się układało...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś