To boli... Ale tak być musi...

No i stało się... Znów mnie olewa, nawet cześć rano nie powiedział, nie rozmawiamy ze sobą. Staliśmy też na jednym przystanku, nie podszedł, nie zagadał, nie wsiadł do tego samego autobusu, pojechał kolejnym....

Wiem, że tak być musi... Pora to zakończyć, cokolwiek to było...
Mam męża i dzieci, nie mogę wdawać się w romans.

Ale to cholernie boli... Dziś nie mieliśmy okazji siedzieć obok siebie razem w biurku. A co będzie jeśli będziemy musieli... Nie wiem jak dam radę obok niego pracować.

Mam ochotę krzyczeć, mam ochotę napisać do niego, ale wiem że pisząc pod wpływem emocji tylko pogardzam sytuację. Może napisałabym zwykłe przepraszam?
Ale co by to dało? Zresztą za co mam przepraszać? Za to co czuję do niego? No nie wiem...
Może napiszę, może chociaż nie będzie mnie ignorował, nic więcej nie chcę... Już nie...

A nawet jak go przeproszę i dalej będzie mnie olewał, to muszę się skupić na tych osobach z pracy, którzy mnie lubią i nie przejmować się tymi, którzy nie lubią czy olewają.

Zaraz napiszę do niego tylko te słowo. Ciekawe jak jutro będzie w pracy....

A teraz właśnie jadę na psychoterapię, muszę się wyspowiadać. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś