Border

Jezu...
Jak jakiś znajomy facet, ładny, się na mnie popatrzy to zaraz bym chciała się z nim całować...

Kiedyś było mi łatwiej bo na każdej imprezie się z kimś znanym czy nie znanym calowałam i nie miałam wyrzutów. Teraz mam rodzinę i poraz kolejny nie mogę zawieść...

Cholerny border i niestabilność uczuciowa... Może on się nie patrzył tylko sobie uroiłam? Moze za czasów pracy afera związana z R. to było moje urojenie?
Ja przestaje wierzyć temu co widzę, choc nie mam schizofreni.

Czasami brakuje mi tych szalonych imprez przy byciu nastolatką... Czas dorosnąć. Mam dzieci i męża, nie mogę, się wydurniać...
Bo co bo patrzył na mnie na imprezie, bo chce kiedyś spotkać się przy kawie?!
Najlepiej nie mieć kolegów facetów, z moją przypadłością zwłaszcza. Staram się nie mieć, ale np kolega z oddziału zaprosił mnie na urodziny, poczułam się mega zaskoczona bo mało się znamy, chce się kiedyś przy kawie spotkać, powiedziałam, że najlepiej jak przyjdę z rodzinką...
Teraz nie mogę przestać myslec o nim...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś