Już prawie....
Już prawie przyjęłam do wiadomości to że R. nie jest mi pisany.
Będąc z nim rozwalilabym życie męża, dzieci i swoje jeśli on by mnie kiedyś rzucił. Ze mną ciężko wytrzymać gdy wchodzę w fazę borderline czy depresji. Mąż podobnie się leczy i wie jak zareagować. A ktoś kto nie miał nic wspólnego z chorobami psychicznymi może w końcu nie podołać moim skrainym emocjom i autodestrukcji.
Będąc z nim rozwalilabym życie męża, dzieci i swoje jeśli on by mnie kiedyś rzucił. Ze mną ciężko wytrzymać gdy wchodzę w fazę borderline czy depresji. Mąż podobnie się leczy i wie jak zareagować. A ktoś kto nie miał nic wspólnego z chorobami psychicznymi może w końcu nie podołać moim skrainym emocjom i autodestrukcji.
Myślę, że to mi jest pisane bycie z mężem. Slubowalismy przed Bogiem miłość do śmierci. Jakiś czas temu modliłam się z mężem o to by R. zrezygnował z tej pracy. Czy to nie sprawa Boża, że tydzień po modlitwie zostałam przeniesiona do innej siedziby firmy?! I miałam w tym nowym miejscu być około półtorej miesiąca. Już mija ten okres a widzę że co najmniej do nowego roku tu będę...
Wszystko się przeciąga, ja sądzę że Bóg chce bym była tu dopóki się nie wyleczę z uczucia...
W sumie pogodziłam się z tym, że nie mogę być z nim. On zasługuje na kogoś wolnego, bez dzieci i bez obciążeń psychicznych...
Wszystko się przeciąga, ja sądzę że Bóg chce bym była tu dopóki się nie wyleczę z uczucia...
W sumie pogodziłam się z tym, że nie mogę być z nim. On zasługuje na kogoś wolnego, bez dzieci i bez obciążeń psychicznych...
Ale słabo mi się robi gdy pomyślę, że on by miał kogoś z kim by się kochał...
Ja z mężem już dawno tego nie robiliśmy...
Nie mam specjalnie ochoty, to mnie nie kręci, zresztą czuję się źle z tym, że współżyje z mężem a wyobrażam sobie jakbym z R. to robiła...
Ja z mężem już dawno tego nie robiliśmy...
Nie mam specjalnie ochoty, to mnie nie kręci, zresztą czuję się źle z tym, że współżyje z mężem a wyobrażam sobie jakbym z R. to robiła...
Staram się o nim nie myśleć ale czasami to jest silniejsze ode mnie. Myślę, że wtedy tak się dzieje gdy mam płodne dni. Tak wynika z moich obserwacji.
Nie mam pojęcia jak to będzie jak wrócę... Obstawiam przy tym, że bedziemy się traktować jak powietrze, co będzie tym trudniejsze, gdyż biurka mamy koło siebie i korzystamy z tych samych narzędzi pracy....
Nie wiem jak będzie ale chciałabym już tam wrócić. Nawet jesli musiałabym ukradkiem na niego patrzeć, nawet gdyby mnie omijał szerokim łukiem. Chciałabym być e jednym miejscu gdzie on.
Koleżanka mówi że widzi go smutnego, chyba jest tak od czasu gdy przestał mi odpisywać...
Może on mnie już teraz nie lubi i gardzi mną, przez to że tak impulsywnie wyznałam mu miłość. Pisałam mu, ze nie chcę być z mężem tylko z nim. Myślę że on się przestraszył że to się za szybko dzieję, może zdał sobie sprawę, że rozwali mi rodzinę, przestraszył się tego, że dzieci mogą zostać bez taty. Albo po prostu się odkochał. W końcu kim ja jestem? Gruba, brzydka, chora... A może znalazł sobie kogoś, może wygasło mu uczucie do mnie? Nie wiem.
Boję się wracać do pracy ale bardzo chcę. Chcę wiedzieć jak on będzie mnie w pracy traktował po tym wszystkim.
Skasowałam do niego numer bo bałam się że znów pod wpływem impulsu napiszę mu coś głupiego i mnie jeszcze bardziej znienawidzi. Ale udało mi sie wygrzebać jego numer. I chcę mu życzenia złożyć przed świętami. Jak nie odpiszę to znaczy że na sto procent muszę z niego zrezygnować ...
Skasowałam do niego numer bo bałam się że znów pod wpływem impulsu napiszę mu coś głupiego i mnie jeszcze bardziej znienawidzi. Ale udało mi sie wygrzebać jego numer. I chcę mu życzenia złożyć przed świętami. Jak nie odpiszę to znaczy że na sto procent muszę z niego zrezygnować ...

Komentarze
Prześlij komentarz