Łysy Pan
Znów się zauroczyłam, tym razem w pracy w ochronie.
On jest mieszkańcem osiedla, którego strzeżę. Musi być chyba bogaty bo mieszka w nowym, strzeżonym osiedlu. Ma na oko 45 lat. Ma chyba córkę, ale nie widziałam, żeby miał żonę czy partnerkę, nie zwróciłam uwagi czy nosi obrączkę.
Nie wiem jak się nazywa, nic o nim nie wiem tak naprawdę.
Z wyglądu jest trochę łysawy, ma zakola.
Urzekło mnie to, że wpatrywał się we mnie i nadal czasami nasze oczy się spotykają. Ale może to u niego normalne, może tak się wpatruje w większość ludzi.
Raczej to konkretny facet, nie bawił by się ze mną jak Robert w kotka i myszkę, nie w tym wieku.
Co bym zrobiła jak by chciał choć wiem, że to nierealne, jakby chciał się ze mną umówić? Powiedziałabym, że chętnie ale mam męża i dzieci, pewnie bym go spławiła a szkoda, ja rozpaczliwie szukam przyjaciół... Wiem, że nic poza tym nie mogłoby być, nie chcę stracić męża.
Mam różne fantazje na jego temat, a pewnie to wszystko sobie ubzdurałam. Po prostu się na mnie pewnie spojrzał, a ja pomyślałam nie wiadomo o czym...
Wiem jeszcze, że ma psa, to z nim wychodzi na spacery, mijając moją portiernię. A i jego chyba córka jest nastolatką.
Teraz mi się chce o wiele bardziej iść do pracy i czekać aż się znów spojrzy na mnie.
Czuję, że będę musiała o tym porozmawiać z moją psychoterapeutką...
Komentarze
Prześlij komentarz