Out

Po tygodniu mojej intensywnej pracy, zostałam wyrzucona na bruk.

Od powrotu ze szpitala byłam im bardzo wdzięczna za to, że mnie dalej chcą i starałam się jak nigdy.
Dziękowałam w myślach wszystkim, że mimo psychiatryka dalej mnie lubią, dziękowałam szefowej, że nie dała mnie na inny obiekt, że mogłam dalej pracować, być z nimi.

Najgorsza przez ten tydzień była relacja z R. bardzo to przeżywałam, ale wyjaśniliśmy sobie trochę, byłam przekonana, że mnie nienawidzi, ale mówił że tak nie jest no i zaczęliśmy mieć zwykły koleżeński kontakt. Cieszyłam się, że dzięki temu nie będę tak przeżywać i dobrze mi to wpłynie na psychikę.

Za bardzo się cieszyłam...

W poniedziałek A. oznajmiła, że mi daje wypowiedzenie. Pięknie to uargumentowała, że za wolno pracowałam, że mi dawała kilka szans itp pierdoły. Obie doskonale wiemy, że nie chodziło o to. Chodziło doskonale o to, że poszłam do szpitala, zamiast pracować. Ale ja byłam w bardzo kiepskim stanie... Gdyby nie oddział to zrobiłabym sobie jakąś krzywdę. Już wtedy zaczynałam popijać i ćpać leki. Oddział mnie od tego uwolnił....

Najśmieszniejsze jest to, że trafiłam już drugi raz do szpitala przez pracę i pracowników i teraz i wcześniej i tak chciałam tam wrócić. Teraz poszłam nie kończąc do końca terapii bo bałam się, że mnie da na inny obiekt, taaaa nie dała tylko wypierdoliła.

Nigdy nie czułam się tak poniżona. Pierwszy raz mnie wyjebali z pracy. Wyjebała mnie z dwójką małych dzieci, z mężem niepracującym, z ciężką sytuacją finansową a w dodatku w depresji. Byłam za krótko na dziennym by mi depresja mogła przejść. A tu taki cios poniżej pasa...

Wiem, że karma wraca i ci co mnie skrzywdzili w pracy, dostaną kiedyś za swoje.

Ja potrafię wybaczyć jeśli ktoś mnie przeprosi, albo zmieni swoje zachowanie. R. zmienił zachowanie w stosunku do mnie, ale nie chciał się ze mną zadawać jak już nie pracuję. Przykre to bo mimo wszystko go dalej lubię. Ale ci źli mają na niego zły wpływ, poza tym między mną a nim było bardzo wiele intensywnych, skrajnych emocji. Ja potrzebuję intensywne doznania by czuć, że żyję. W końcu mam osobowość chwiejną emocjonalnie. On raczej spokojny facet, pewnie nie dawał sobie rady że skrajnością emocji, sytuacji i mojego zachowania...
Ale do dziś nie mogę pojąć dlaczego ludzie mnie nie lubią, czemu on jednak nie chce utrzymać kontaktu choćby esemsowego...
Może mnie choć trochę lubi, bo nie był chamski do mnie jak sobie sprawę choć trochę wyjaśniliśmy.
Ale przecież ja też wiele pracowników w pracy lubię, a nie chcę mieć ze wszystkimi kontakt, teraz jak już nie pracuję. Dziwne co? Nie ogarniam tego...

Poza tym to nie prawda, że robiłam wolno. Owszem jak miałam gorsze dni depresyjne to wtedy tak, ale mimo wszystko są ludzie w pracy co wolniej robili ode mnie, co się bardziej nie wyrabiali. Fakt, że się często spóźniłam i trochę na telefonie siedziałam, ale nie ja jedna! A to ja, najsłabsza psychicznie w pracy oberwałam.

Więc niech nie pierdoli, że to przez te rzeczy bo innych za te sytuacje nie zwalnia.
Już kiedyś wielką łaskę mi zrobiła jak wróciłam po dwóch tygodniach z psychiatryka, że jaka jest wspaniałomyślna że mnie nie zwolniła choć chciała. A teraz? Jaka jest super że mimo, że mnie zwalnia to na ten okres dostanę więcej pieniędzy tzn podwyżkę.
W umowie, którą kazała mi w poniedziałek podpisać było napisane, że mam 15 dni urlopu a potem do 30 czerwca jestem w pracy zawieszona, czyli dostaję hajs plus tą jebaną podwyżkę za pracę mimo, że jej nie mogę wykonywać czyli tak jakbym pracowała do 30 czerwca, a potem baj baj...

Co zamierzam?
Przez ostatnie dni byłam ciągle na benzodiazepinie, wolałam to niż znów zacząć pić itp

Jak zwykle wiele osób mnie wsparło, dziękuję Wam.

Dziś postanowiłam wstać na nogi. Zamierzam wrócić na oddział dzienny, a jeśli mnie nie przyjmą to będę siedzieć w domu, stanę się kurą domową i zajmę się pisaniem...
Dawno nie pisałam, chcę zacząć od początku, skupiając się na tym co już przelałam na papier a raczej na telefon. I pisać, pisać, pisać....
Może gdzieś jest kurs z pisania książki?!

Na razie nie zamierzam szukać  pracy. Długo mąż nie pracował teraz jego kolej.
Ja muszę odetchnąć, nabrać sił i pisać, pisać i pisać i więcej czasu spędzać z dziećmi!😍

Komentarze

  1. Przykro mi, że tak się stało, ale jesteś pewna, że chodzi o pobyt w szpitalu a nie o to, że R na Ciebie doniósł, że go prześladujesz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno o szpital. I go nie przesladuję!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś