Nie mój dzień

 Na początku pożarły mnie lęki, były do tego stopnia uciążliwe, że musiałam zażyć benzo.

Później w pracy było tak duszno, że słabo mi było i zamiast stać na swoim stanowisku pracy to siedziałam, bojąc się że zemdleje.

Psychicznie było mi ok, póki miałam towarzyszów rozmów czy to na żywo w pracy, czy online przez messenger. 

Kolega z pracy wyszedł, ja w międzyczasie pisałam z paroma bliskimi mi osobami, do czasu aż te osoby przestały mi odpisywać. Mąż co zrozumiałe był zajęty domem i dziećmi, a reszta? 

W głowie zrodziła się myśl, że już mnie nie lubią, że zrobiłam coś nie tak, że nie chcą mieć ze mną kontaktu, że nie da się mnie lubić na dłuższą metę, że nie jestem nic warta... Jedna myśl nakręcała drugą. A ja coraz bardziej w to wchodziłam. Do zakamarków świata, który jest mi tak dobrze znany... Do umysłu osoby zaburzonej.

Na co dzień udaję przed światem, że jestem zdrowa np. wchodzę w rolę pracownika i nawet oszukuję samą siebie kiedy nawet dobrze mi wychodzi. Bo tak naprawdę jestem osobą chorą i zaburzoną i to jest moje prawdziwe ja. Choruję już tyle czasu, że nie pamiętam kiedy to było normalnie, bo nigdy nie było...

Teraz to mogę udawać przed sobą i przed innymi, że jestem zdrowa. Ostatnio też byłam u pani psycholog, która widząc mnie po raz pierwszy, rozmawiając ze mną zaledwie kilkanaście minut, stwierdziła, że nie potrzebuję rad od psychologa, że w moim życiu wszystko dobrze...

No cóż takich mamy specjalistów... I tak do niej bym nie poszła po raz drugi, coś było w niej odpychającego. Muszę poszukać jakiejś prawdziwej terapii ale na NFZ mogę tylko. Bo wiem, że mam problem i trudno mi się żyje z tym jak widzę, że ktoś mnie olewa, czy to prawdziwie czy w mój wymaginowany sposób...

Komentarze

  1. Choroba jest chorobą i tylko chorobą, twoje JA jest czymś więcej niż choroba, Ty nie jesteś chorobą, choć ona jest częścią Ciebie. Kocham Cię taką jaką jesteś

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś