Autyzm

 Ciężko mi przyznać to przed światem, ale tak, mój KOCHANY synek ma autyzm. Autyzm atypowy, nie tak popularny jak wczesnodziecięcy. Oczywiście najpierw go wypierałam twierdząc, że znowu ktoś się pomylił jak w moim przypadku... I nienawidziłam tego dnia gdy psychiatra zasugerowała, że oprócz depresji to może być jeszcze to... i, że pewnie będzie potrzebował szkoły specjalnej...

Już w przedszkolu były z Natkiem problemy, już wtedy sugerowali zrobić badania, my to ignorowaliśmy, przecież wszystko z naszym dzieckiem jest w porządku! Straszyli nas chyba kuratorem, nie pamiętam dokładnie, ale kazali nam wtedy działać.

Natan rozwijał się książkowo. Ciąża przybyła bez przeszkód, urodził się o czasie. Dostał 10 punktów. Wczesne dzieciństwo i okres niemowlęcy przebył bez zakłóceń. Dopiero w przedszkolu zaczęli uważać, "że coś z nim jest nie tak". Nie pamiętam jak to dalej wyszło ale wtedy go jeszcze nie diagnozowaliśmy. 

Synek poszedł do szkoły. Pierwsza klasa to była katastrofa, kompletnie nie umieliśmy sobie z nim poradzić. Niby zdawał z klasy do klasy, w pierwszej klasie bez problemu nauczył się liter, już z dużo większym trudem zaczęła się nauka czytania. W klasie i w domu zamiast pisać w ćwiczeniach to bazgrał, wyrywał kartki... Kładł się na podłodze w czasie lekcji, nauczycielka nie umiała sobie z nim poradzić. My w domu też nie i szkoła wystąpiła z wnioskiem o przyznanie kuratora. Otrzymaliśmy go, na szczęście była to miła pani i polubiła nas i tylko rok czy półtora roku ja mieliśmy, sama się wycofała. Tak czy siak wiele się zmieniło w tym czasie jak była kuratorka. Natek nie radził sobie z agresją, zaczynał mieć myśli samobójcze. Nie pamiętam już co się stało, że pierwszy raz pojawił się u psychiatry. Lekarka zdjagnozowała mu depresję i przepisała leki.

Diagnozę depresji przyjęłam że spokojem. W końcu dobrze wiedziałam po sobie co to za choroba, wiedziałam jakie ma objawy po sobie, jak reagować itp. Wiedziałam zresztą, że jak w rodzinie jest chora psychicznie osoba to są szanse by dziecko dostało podobna diagnozę a w naszym przypadku chorych jest dwóch rodziców, także jeszcze większe są szanse na to...

Po dobranych lekach Natan się wyciszył, zrobił się z niego aniołek, nie był agresywny. Jednak, kłopoty w szkole dalej były. Dalej kładł się na lekcjach, ale zaczął też notować w zeszycie i ćwiczeniach i niekiedy łatwo przychodziło odrabianie prac domowych oczywiście z moją czy męża pomocą. Innymi razy się buntował, wrzeszczał że nie zrobi lekcji albo znów bazgrał w zeszycie i ćwiczeniach.

Jego kontakty z rówieśnikami były minimalne. W przedszkolu miał jednego czy dwóch ulubionych kolegów. Z innymi dziećmi trzymał dystans, ale wiedział, że dzieci go lubią. W szkole tylko przez moment miał kolegę, w końcu o coś się posprzeczali i tamten zaczął go ignorować i dokuczać a nawet sprawiał by inne dzieci go nie lubiły. Natan szukał kontaktu z innymi dziećmi, chciał mieć kolegów, do tej pory tak jest, tylko, że strasznie mu dzieci w klasie dokuczają. Nie umie sobie z tym poradzić, ma nerwobóle bardzo często, często jesteśmy wzywani do niego po szkoły, gdyż Nat się źle czuje, coś go boli strasznie to przeżywa, mówi że szkoła to piekło...

Piekielne Gimnazjum - taka nazwę nadałam mojej szkole gdzie dokuczali mi do tego stopnia, że wpadłam w ciężką depresję. Sytuacja w szkole i w domu sprawiły, że próbowałam kilkakrotnie się zabić...

Porównuje Natana do siebie, gdyż miałam podobnie w szkole i też chorowałam i także choruje na depresję ale połączoną z hipomanię.

Ja tak samo jak on nie miałam kolegów i koleżanek, kompletnie nie radziłam sobie z nauką, on ma tak samo, z tym, że jego poziom agresji jak się wkurzy jest wysoki, ja tak nigdy nie miałam.

Nie napisałam, że w końcu został zdiagnozowany, pogodziłam się w końcu z tym schorzeniem mimo że na początku wrzeszczałam w głąb siebie, że wszyscy chcą go udupic stawiając błędną diagnozę, tak jak mi to zrobili...

Aktualnie szukamy mu szkoły specjalnej, bo w tej sobie kompletnie nie radzi.

Jakie syn ma objawy?

Nie jestem specjalistą ale to co wiem na pewno, że Natan ma zaburzenia sensoryczne, nieumiejętność nawiązywania i podtrzymywania kontaktów z innymi dziećmi, brak umiejętności samodzielnego uczenia się i odrabiania lekcji, bardzo duże kłopoty z nauką, uwielbia rytuały, ma zainteresowania jednokierunkowe, jest agresywny, bardzo łatwo się rozprasza i ciężko mu się skoncentrować, nie radzenie sobie z emocjami.

Czasem w gorszych momentach porównuje się z Natanem i myślę, że może ja jednak też.. że może tamta moja diagnoza nie była błędem, że oprócz CHADu i BPD może też mam autyzm, ale nigdy mi go nie stwierdzili, tak naprawdę nie wiem co mi stwierdzili, że byłam w przedszkolach i szkołach z oddziałami integracyjnymi. Z jakiego KURWA powodu.  Dlatego, że źle wykonywałam specjalnie testy, bo mi się nie chciało ich robić, czy może tylko sobie to wmawiam a prawda jest taka, że mam autyzm czy upośledzenie może w niewielkim stopniu ale DO CHOLERY mam!!! Kilka osób mi mówiło np, że jestem upośledzona, znajomi i przyjaciele mówią inaczej...

I znów poraz kolejny nie wiem kim jestem....


Komentarze

  1. Ja wiem, że nie jesteś upośledzona bo Cię dobrze znam. Ludzie zabrali Ci wiarę w siebie. I jeszcze jedno jesteś wiele warta, ogromnie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś