Różowe okulary

Już minęło tyle czasu od ostatniego posta a sytuacja z R. nie zanika a coraz bardziej się komplikuje.

Każdego dnia jesteśmy jakby bliżej siebie. Więcej ze sobą rozmawiamy, więcej się mijamy, no i więcej więcej więcej spoglądamy na siebie uśmiechając się i patrząc głęboko w oczy . Myślę że niektóre osoby z pracy zaczynają coś podejrzewać...

Teraz przez tydzień go nie będzie, może trochę otrzeźwiejemy  tym uczuciem i ono nieco osłabnie . Wiem że tak powinno być, mam męża i dzieci i nie powinnam psuć tego.

Dlaczego zabronione jest więcej kochać?!   Czemu nie mogę być w dwóch związkach naraz? Ludzie stworzeni są po to by kochać, ale czemu ta miłość jest tak bardzo ograniczona, do tylko jednej osoby. Mówię o miłości romantycznej. Czemu rodzic może kochać wszystkie swoje dzieci a w swoim związku skupiać się tylko na jednej osobie. A co się dzieje gdy kocha więcej niż jedną osobę? Tedy wszyscy cierpią. Osoba ta jest rozdarta na dwa kawałki. Bo kocha ich oboje, chce być z tym i z tym. Ale z jednej strony nie chce zdradzić swojego stałego związku a z drugiej strony czuje się bardzo nieszczęśliwa,  bo pragnie bliskości tamtej osoby, która też jest bardzo nieszczęśliwa bo również pragnie być obok. Ta osoba że stałego związku też jest nieszczęśliwa bo widzi co się dzieje i boi się rozstania. Ale tu nie chodzi o rozstanie. Tu chodzi o to by skupić się na swoich uczuciach i innych bliskich.
Jakby mogły istnieć takie związki gdzie można kochać więcej rzadna ze stron nie poczułaby się odtrącona tym że ta druga osoba kogoś jeszcze kocha.
Uczucie zakochania w końcu przepadnie i czy to przy tej czy przy innej osobie, i dopiero wtedy klapki z oczu znikają i wtedy jest wiadomo czy związek dalej przetrwa.
Moje małżeństwo z M. ma już stażu 7 lat. Ostatnio się trochę oddaliliśmy od siebie, mało ze sobą rozmawiamy, mało jest fizyczności, ale kochamy się i chcemy się ze sobą zestarzeć. Mamy też dwójkę dzieci. Uczucie to jest stałe, spokojne, bez wzniesień. Czuję się przy nim bezpieczna, są pewne niedociągnięcia, ale to w każdym związku tak jest. Ale nie ma już ochów i achów.
Uczucie do R. jest jeszcze całkiem nowe, gdzieś tak 8 miesięcy może już trwa. I tutaj emocje są bardzo burzliwe. Są ciche dni czy tygodnie gdy próbujemy na siłę  się odkochać. Pamiętam jak on za każdym razem jak tylko byłam gdzieś obok szedł gdzieś w zupełnie inne miejsce z dala ode mnie. Omijał też mnie szerokim łukiem, było to dla mnie zarówno zabawne bo trochę wyglądało to jakby on się mnie bał , ale bolesne przede wszystkim, traktował mnie jak jakiegoś trędowatego, a ja nie rozumiałam dlaczego. Przecież tak słodko się do mnie uśmiechał,  patrzył na mnie a tu nagle takie obrzydzenie w moją stronę. Wtedy myślałam że może mi się coś uroiło że ja wcale mu się nie podobam bo w sumie kto by się oglądał za taką grubą i psychiczną.  Ta sytuacja trwała miesiąc gdzieś a potem znów zaczął na mnie spoglądać i tak jest do tej pory. Jest i nie jest. Bo czasem widzę że walczy z sobą i mnie unika ale zaraz znów uśmiecha się do mnie, i wcześniej bywało tak że jednego dnia udało nam się jeden czy dwa razy spojrzeć na siebie gdy nikogo w pobliżu nie było a teraz zerkamy na siebie non stop, jest to bardzo intensywne, czasem pracujemy ze sobą, i rozmawiamy coraz częściej, a gdy jesteśmy sami czujemy się z tym niezręcznie ale jednocześnie przyjemnie

Tak więc kocham męża i dwójkę dzieci, jestem zakochana z wzajemnością z kolegą z pracy i nie chcę nikogo skrzywdzić. Jestem na stałe z mężem i mówię mu o wszystkim o tym też! Ale pragnę ponieść się temu stanu zakochania, fajnie byłoby mieć znowu chłopaka, nie czułabym się tak staro, inaczej brzmi słowo chłopak a inaczej mąż.
Wiem, na pewno nikomu nie spodoba się to co napisałam. Każdy chciałby mieć kogoś tylko na wyłączność. Ja zniosłabym jakoś gdyby mój mąż zaczął spotykać się z kimś innym, jeśli miałabym pewność, że ja jestem tą ważniejsza, że ode mnie nie odejdzie i że będzie więcej czasu spędzał w domu niż z inną.
Ale wiem ja jestem inna, mam border i chad, mam inne postrzeganie rzeczywistości.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozmowa ze sztuczną inteligencją

Psychoterapia

Ukochany Mikuś